Nie wiem jak go nazwać ... może ,,trzyczęściowy,, bo złożony z długiej okładki i trzech części w zygzaku zamkniętych. Przód okładki dostał trochę koloru, już przyjemniej się na nią patrzy. Teraz powoli journalowe strony doprowadzam do czegoś co się również da z przyjemnością oglądać. Dzisiaj pierwszy ,,zeszyt,,. Jako że użyłam tutaj UFOKów, dwuletnich papierów w kawie kąpanych a potem w piekarniku suszonych, nie mogę projektu odkładać na potem. Te papiery są kiepskiego gatunku więc zostają ukryte zaś gotowane z kwiatami będą ,,czyste,,.
Junk journal to sprawa rozwojowa, zawsze coś można dołożyć, zmienić, poprawić, dokleić. Kieszenie, kieszonki na razie puste, a to co w niektóre włożyłam jest tylko dla uwidocznienia, że tu można coś schować. Journal powoli ,,puchnie,, :) Za wszelakie drobiazgi do journala zabiorę się na końcu .....
Ciąg dalszy nastąpi ......